Nadzieja na to że jednak coś da się leczyć powraca. Ostatnio na wizycie w Dreźnie pobrano mi 10 fiolek krwi do badania. Po ostatniej mojej wizycie pół roku temu, lekarz neurolog zapoznał się z wynikami badań na boreliozę, pomimo że stwierdził że zakażenie Yerisinią jak i Bartonellą, które to mam, nie mają związku z moimi objawami, przebadano dwóch pacjentów i okazało się że jeden z nich ma bakterie (jakie? nie powiedział mi lekarz). Teraz badają w laboratorium czy uda się je zwalczyć i czy mają bezpośredni wpływ na przebieg uszkodzenia motoneuronu.